sobota, 15 kwietnia 2017

Une carte heuristique, czyli mapa myśli



Istnieje wiele różnych sposobów nauki języka obcego. Są takie, których stosowanie przypomina niekiedy strusia pędziwiatra – mkniemy przez nową partię materiału i nawet przez sekundę nie oddajemy się refleksji, z jakim rezultatem ten bieg się zakończy. Są też metody czasochłonne i nużące do granic możliwości – i wtedy czujemy, że jedną rzecz przyswoiliśmy w takim czasie, w jakim ziemia obiegła słońce czterokrotnie. Dziś na Francuskim Notesiku rozpoczniemy blogową podróż w nieznane, a pierwszy przystanek to mapa myśli (une carte heuristique).


O tym, jaką drogę przeszłam, zanim zaczęłam mapować myśli:

Dla mnie najtrudniejszą rzeczą w nauce francuskiego było opanowanie koniugacji czasowników. Próbowałam wielu metod, aby nauczyć się szybko i sprawnie odmieniać czasowniki, ale każda z nich po kolej mnie zawodziła. Na początku wypróbowałam metodę tworzenia własnych tabel koniugacji i wypisywania po kolej odmiany czasowników przez wszystkie osoby w opanowanych przeze mnie czasach. No i prawdą jest, że w trakcie sporządzania takiej tabeli odmiana szła mi szybko, wręcz mechanicznie, a błędów praktycznie nie popełniałam, ale po tygodniu nie zaglądania do tych moich wypocin nie potrafiłam użyć dobrej formy czasownika w zdaniu. Po chwili zastanowienia potrafiłam wyrecytować "ja piszę, Ty piszesz, on pisze...", ale wybranej losowo formy już nie potrafiłam włożyć w zdanie. Jakież to było irytujące! Najpierw zużyłam ołówek na kilku kartkach papieru, które zapisałam calusieńkie, by jak najwięcej odmian czasowników przerobić, a potem okazało się, że cała misterna praca została na kartce, a w głowie dalej wygodnie mieszkała sobie pustka. Pomyślałam sobie: „O nie! Nie może być tak, że poświęcam mnóstwo czasu na cholerną koniugację, a rezultatów nie ma żadnych! Przecież nie chodzi o to, bym piękne tabele trzymała w segregatorze, ale o to, bym potrafiła stworzyć zdanie z czasownikiem, który siedzi w danym miejscu w tabeli”. Wpadłam więc na pomysł, że sporządzone przeze mnie tabele koniugacji mi nie pomagają, bo są schowane i ich nie widzę. "No Eureka! - pomyślałam - Przecież wystarczy mieć je ciągle w polu widzenia!". Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Czasownik apparaître (pojawić się, ukazywać się) rozpisałam sobie w kilku czasach i odmieniłam przez wszystkie osoby, a następnie wielką kartkę A4 z całą koniugacją powiesiłam na drzwiach od toalety. "Tym razem to na pewno zadziała! W chwilach błogiej samotności będę przecież czytać, to co mam przed nosem!". Plan wydawał się cudowny, ale jak zwykle życie zweryfikowało jego przydatność. Kartka wisiała na drzwiach tydzień, może dwa... a w głowie nic nie zostało. Sama nie wiem, czy patrzyłam na tą kartkę, czy po prostu wisiała tam, jako ozdoba. W każdym razie w przypadku braku papieru toaletowego mogłaby posłużyć jako substytut - bo do tego tylko się nadawała. Żadnego z niej pożytku nie było. I znowu po przejściu wyboistej drogi pełnej nadziei i marzeń wróciłam do punktu wyjścia. Koniugacja była, ale tylko na kartce. W głowie zaś wiał halny. Nie pomagało czytanie tekstów francuskich. Wróć. Pomagało, ale w niewielkim stopniu. Podstawowe czasowniki (aller, avoir, manger, prendre, finir...) i ich odmianę miałam już opanowaną. Schody się zaczynały, gdy na horyzoncie pojawiało się craindre, souffrir, czy supprendre czekające z niecierpliwością na odmianę. One takie pełne nadziei, a ja taka bezradna, że znowu je zdeformuję. Nic, tylko wziąć potężną księgę z gramatyką i walnąć się nią w łeb, żeby wszystkie trybiki w mózgu wskoczyły na dobre pozycje. Albo położyć ją pod poduszkę i budzić się rano z myślą, że mózg w nocy wchłonął zawartość magicznej księgi niczym bakłażan jak gąbka chłonący olej na patelni. Oczywiście dwie ostatnie metody postanowiłam zastosować dopiero wtedy, gdy popadnę w depresję i jedyne co będzie mnie utrzymywać przy chęci nauki języka, to nadzieja. Ale takie czasy całe szczęście nigdy nie nastały. I mam nadzieję, że nie nastaną. Zapał do opanowania znajomości języka francuskiego nie zmalał - trwa już dwa lata z hakiem - a ja ciągle mam głowę pełną pomysłów, i siłę do przeczesywania nieznanych obszarów gramatycznych lasów. Jeśli chodzi o koniugację, to wyluzowałam - powiedziałam sobie, że wszystko przyjdzie z czasem. I przyszło. Na swojej drodze napotkałam narzędzie, które z precyzją ręki neurochirurga wybawiło mnie z choroby zwanej "ostre zapalenie koniugacji". Trafiłam na mapę. Na mapę myśli. Musiało minąć wiele czasu, bym takie cudeńko znalazła w internecie. 

O tym, czym jest mapa myśli (une carte heuristique) można sobie obejrzeć na tym filmiku:



W jaki sposób można wykorzystać mapę myśli do nauki języka?

Ja wykorzystuję mapy pamięci do tego, by grupować czasowniki o podobnej odmianie. Jeśli znam odmianę czasownika prendre (wziąć), to jego odgałęzieniami będą wszystkie inne czasowniki, które odmienia się w taki sam sposób, czyli np. apprendre, surprende, comprendre i kilka innych. Opatrzenie ich sobie obrazkami ułatwia zapamiętywanie. Na kartce mam wiele ścieżek prowadzących od jednego do wielu elementów, a wszystko jest ze sobą powiązane i tworzy logiczną całość. Przygotowanie takiej mapy zabiera trochę czasu, ale efekt, jaki uzyskuję jest wielokrotnie większy, niż w przypadku stworzenia zwykłej tabeli koniugacji albo tylko listy czasowników o podobnej odmianie. Ponadto, tworząc mapy myśli relaksuję się, nie tracę koncentracji, a moja zdolność zapamiętywania wydaje się być większa. Łączę obrazek ze słowem, pamiętam ścieżkę i na zasadzie skojarzeń znajduję klucz do rozwiązania problemu.


Jak przygotować mapę myśli?

1. Sam proces tworzenia jest bardzo prosty. Wystarczy mieć tylko białą kartkę papieru, najlepiej A4 lub większą, oraz coś do pisania – przede wszystkim kolorowe cienkopisy, flamastry lub kredki, bo kolory są jednym z elementów, które pomogą nam zapamiętać to, czego się uczymy. Tworzenie mapy będzie przypominało kolorowanie naszych myśli. Wyobraźmy sobie, że nasz umysł posiada półki, na których przesiadują zdobyte przez nas informacje. Tak jak w przypadku szafy z ubraniami. Gdy wszystkie ubrania są w jednym kolorze, np. czarnym, a mamy ich naprawdę dużo, to znalezienie ulubionej bluzki będzie trudne. W końcu wszystko jest czarne – na wszystkich półkach, od podłogi do sufitu. Ale, gdy ubrania są kolorowe, to wyciągnięcie ulubionej rzeczy nie sprawi nam trudności, bo łatwo zauważymy, gdzie leży ta nasza ulubiona czarna bluzka. Stosowanie szerokiego spektrum barw pozwoli nam zapamiętać znacznie więcej. 
A więc mamy już kartkę i kolory. Co dalej?

Dalej to już tylko rozpoczynamy naukę, konstruując przy tym piękne malowidła. Zasady budowania mapy myśli są banalne:

2. Kartkę układamy poziomo, a na środku temat główny przedstawiamy na jeden z trzech sposobów:

* zapisujemy słownie, np. „koniugacja czasowników”,
* rysujemy obrazek, który kojarzy nam się z koniugacją
* zapisujemy słownie i rysujemy obrazek.

Ważne, żeby było krótko, kolorowo i na temat!

3. Następnie od głównego tematu odprowadzamy odgałęzienia do podtematów, a następnie małe gałązki jako podtematy podtematów... i w ten sposób tworzymy rozgałęzienia. Każde słowo siedzące na danej gałązce musi być krótkie i zawierać rysunek z nim się kojarzący. Ponadto dany podtemat powinien być w innym kolorze, niż pozostałe.

Ogólnie rzecz biorąc:

Mapa ma nam pomóc w nauce, wiec notatki robimy w taki sposób, by dla nas były zrozumiałe! Jeżeli ze słowem myśleć kojarzy nam się sowa (bo jest przedstawiana jako mądry ptak), to narysujmy sowę. Za jakiś czas wrócimy do naszej mapy i jedno zerknięcie na sowę przypomni nam, że chodziło o myślenie. Nie bójmy się być kreatywni, stymulujmy nasze mózgi, aby lepiej pracowały, dajmy się ponieść wyobraźni! W mózgu będą się tworzyć liczne połączenia prowadzące w łatwy sposób do zapamiętanego przez nas słowa! 

Co ważniejsze – nie trzeba mieć zdolności, jak Picasso, by przygotować zrozumiałą i przejrzystą dla nas mapę myśli. 

Jakie wady i zalety mają mapy myśli, jeśli uczymy się języka?

Zalety:
* brak monotonii podczas tworzenia mapy myśli – nauka staje się zabawą (mapy są kolorowe i każda jest inna, oryginalna, niepowtarzalna),
* rozwija się kreatywność w trakcie tworzenia map (do słów kluczowych dodajemy rysunki przedstawiające nasze skojarzenia z danym zagadnieniem). Nasze myślenie staje się twórcze i wielokierunkowe, a nie nudne i odtwórcze!,
*  zapamiętywanie informacji już podczas tworzenia notatek,
* łatwość powtarzania materiału (szybkie przeglądanie map – mało tekstu, dużo rysunków - i łatwość przypomnienia sobie kluczowych zagadnień).

Wady:
* przygotowanie mapy myśli jest czasochłonne, a ponadto – nie każdy lubi bawić się w rysowanie,
* mapa myśli jest z reguły czytelna tylko dla autora.

Serdecznie zachęcam do wypróbowania tej metody!