wtorek, 19 grudnia 2017

Czekoladowa legenda i słodki idiom po francusku



Zabieram Was dzisiaj w małą podróż na koniec XVIII wieku. Zatrzymamy się na chwilę w Lionie, by zobaczyć, jak pewna historia łącząca w sobie miłość i czekoladę wpłynęła na życie obecnych francuzów. Czekolada jest w końcu nieodłącznym elementem Bożego Narodzenia we Francji. A na deser czeka na Was słodki idiom.


Czekoladowa legenda:

Koniec XVIII wieku. Na krótko po francuskiej rewolucji serca francuzów są wypełnione niepohamowaną radością po obaleniu monarchii absolutnej. Francja staje się republiką. Do władzy dochodzi bogate mieszczaństwo. Nastaje nowa epoka. Idea wolności urzeczywistnia się. 

  
Miasto Lion (fr. Lyon) na mapie Francji.
 


W tym okresie pewien mieszkaniec Lionu (zobacz na mapie), Pan Papillot prowadzi przy ulicy Bât-d’Argent swój mały zakład cukierniczy, w którym produkuje wyśmienite czekoladki. Ludzie chętnie tu przychodzą, by skosztować odrobinę słodkości w ciągu dnia. Każdy zadowolony klient na sotkaniach z rodziną i znajomymi zachwala smakołyki Pana Papillota. Wieść się niesie po okolicy i do sklepu przychodzi coraz więcej mieszkańców. Sprzedaż rośnie, a więc i pracowników zaczyna brakować.


une friandise
smakołyk


Zadowolony wynikami sprzedaży Pan Papillot zatrudnia nowego pracownika. Młody chłopak uczy się dzień po dniu, na czym polega cały proces produkcji czekolady – od zmieszania miazgi kakaowej z cukrem i masłem kakaowym, aż po sam moment formowania ślicznych czekoladek, które trafią na półki małego sklepu. Codziennie rano przychodząc do pracy, mija się z piękną kobietą, która posyła mu promienny uśmiech, o którym młodzieniec nie może zapomnieć przez cały dzień.

Pewnego dnia postanawia zdobyć serce młodej piękności i podkrada jedną z gotowych już czekoladek, a następnie owija ją w karteczkę, na której ręcznie napisał wyznanie miłosne. Z bijącym od emocji sercem wręcza czekoladkę. Zauważywszy aprobatę młodej damy, zmotywowany chłopak postanawia uczynić z tego codzienny rytuał i obdarowuje swoją wybrankę serca kolejnymi ukradkiem podebranymi z zakładu łakociami, które zawinięte są w karteczki pełne wyznań i komplementów.


chaparder
podkradać


Niestety tak się składa, że Pan Papillot jest bardzo czujny i bacznie obserwuje poczynania niedawno zatrudnionego pracownika. Zauważa również, że na półkach sklepowych zawsze brakuje pewnej małej ilości czekoladek. Ich ilość nie przekłada się na ilość składników wziętych do produkcji, a przecież za nie wszystkie słono zapłacił. W końcu przyłapuje młodzieńca na gorącym uczynku....

I tutaj mamy dwa zakończenia miłosnej legendy:

1)... i wyprasza go ze swojego lokalu, a na domiar złego – w odwecie za straty materialne – kradnie pomysł młodego kawalera i zaczyna sprzedawać czekoladki zapakowane w sreberka z różnymi napisami.

2) ...ale po wyjaśnieniach, że czekoladki zostały podkradane w dowód miłości dla (jak się okazuje) córki (lub siostrzenicy) Pana Papillota, właściciel zakładu dochodzi do wnioski, że to bardzo romantyczny gest. Wkrótce młodzi biorą ślub, a sam Pan Papillot zaczyna produkować czekoladki, których opakowania zawierają różne aforyzmy.

Obie wersje kończą się jednakowo dla Pana Papillota, który odnosi olbrzymi sukces, gdyż oryginalne opakowania czekoladek zyskują sławę w całej Francji.

A Wam które zakończenie bardziej przypadło do gustu? 



Francuskie "Papillotes":

Co do samych słodkich wyrobów, to po dziś dzień we Francji można je kupić, a nazywają się one „Papillotes”. Pod sreberkiem umieszczona jest karteczka z cytatem, dowcipem, przysłowiem lub jakąś ciekawostką, także każda pojedyncza czekoladka kryje w sobie mały sekret, który poznaje się dopiero po otwarciu.

"Papillotes" mają charakterystycznie postrzępione brzegi.


Ten "Papillote" skrywał ciekawostkę o najpiękniejszym parku w Lionie.


  
Papillotes są nieodłącznym elementem okresu Bożego Narodzenia. Wraz z początkiem grudnia najlepsze sklepy z czekoladą pękają w szwach od klientów, którzy przyszli właśnie po słynne smakołyki. Cena cukierków za 1 kg (mówię o tych prawdziwych wyrobionych z czekolady najlepszej jakości, sprzedawanych np. w sklepach szanowanej marki Voisin) wynosi około 50 euro, czyli w przeliczeniu na złotówki... około 200 zł! Cena być może mrozi krew w żyłach polakowi, ale przeciętny francuz nie wyobraża sobie grudnia bez słynnych „Papillotes”. Na koniec roku goszczą one w większości domów. Również francuzi chętnie się nimi nawzajem obdarowują, czy to przychodząc do kogoś w gości, czy to kładąc wyśmienite łakocie pod choinką. Koneserzy czekolady deserowej, jak i miłośnicy prawdziwie słodkiego smaku – każdy z nich znajdzie swoją ulubioną wersję czekoladek – bo można kupić zarówno te w czekoladzie gorzkiej, jak i mlecznej. 



Sklep "Voisin" znany ze sprzedaży czekolad najwyższej jakości.

Liczę na to, że słodka historia miłości prosto z Lionu na długo zapadnie Wam w pamięci oraz na to, że każdy z Was miał, lub będzie miał okazję spróbować tych legenarnych czekoladek. U nas w domu od dwóch tygodni podjadamy pyszne „Papillotes”, które tak niewinnie leżą na stoliku i nieustannie kuszą...


 
"Papillotes" goszczą w grudniu w większości francuskich domów.



Czekoladowy idiom:

Wiecie co? Na Francuskim Notesiku powinno zaistnieć hasło: „nie ma wpisu bez idiomu”, bo znowu mam dla Was niespodziankę. Nie mam możliwości każdemu z Was, kto dotarł do tego momentu artykułu wręczyć czekoladki (choć bardzo bym chciała), ale mogę Was obdarować francuskim idiomem i to właśnie zrobię.

Uwielbiacie jeść czekoladę? Pfff... Głupie pytanie. Napewno uwielbiacie, gdy ta aksamitna słodycz rozpływa Wam się w ustach. Jakież to przyjemne... Ale uwaga. Muszę Was niestety zmartwić. Czekoladowe wyrażenie, które Wam poniżej przedstawiam, wcale nie wiąże się z niczym pozytywnym. Idiom "être chocolat" (dosł. być czekoladą) oznacza, że ktoś został po prostu oszukany przez kogoś, wystrychnięty na dudka.


être chocolat
być oszukanym, wystrychniętym na dudka



Przykład:

Mężczyzna kupił używane auto, za które sporo zapłacił. Nie zrobił jednak dokładnego przeglądu samochodu, tylko zaufał sprzedającemu, który zachwalał, że pojazd jest w nienagannym stanie. Następnego dnia rano mężczyzna postanowił się przyjrzeć swojemu nabytkowi i jak się okazało, niestety nie nadawał się on nawet do jeżdżenia...

La voiture que j’ai acheté hier est totalement rouillée. Je ne peux pas l'utiliser pour aller au travail. Je suis chocolat. – Samochód, który wczoraj kupiłem jest totalnie zardzewiały. Nie mogę nim jechać do pracy. Zostałem wystrychnięty na dudka.





Jeśli macie ochotę poczytać nieco więcej na temat zwyczajów bożonarodzeniowych we Francji, lub chcecie poznać więcej świątecznych idiomów, to zapraszam do przeczytania poniższych postów :


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz