wtorek, 12 grudnia 2017

Historia o zatrutym prezencie


Nieodłącznym elementem świąt są oczywiście prezenty. Nie ma znaczenia, czy jesteście w Polsce, czy we Francji - tradycja wręczania sobie upominków w trakcie Bożego Narodzenia jest praktykowana w obu krajach. Co więcej - w każdym z nich może się zdarzyć, że ktoś Wam podaruje... zatruty prezent. Brzmi groźnie? Zapraszam do lektury.



Wyobraźcie sobie, że zbliża się moment wręczania prezentów. Czujecie ten dreszczyk ekscytacji na widok pięknie zapakowanego podarunku? Czasami macie jakieś oczekiwania, co do zawartości. Z reguły jest tak, że to, co ukaże się Waszym oczom po odwiązaniu wstążki i otwarciu pudełka, sprawia Wam przyjemność.

Ale niestety zdarzają się niespodzianki, które generują problemy. Opowiem Wam historię mojej znajomej, która dostała kiedyś na urodziny... papugę. Oczywiście nie chodzi o to, że nie lubiła zwierząt. Wręcz przeciwnie. Uwielbiała je. Ale ten podarek okazała się totalnym niewypałem z dwóch względów. Po pierwsze - papuga robiła bardzo dużo hałasu, co nie podobało się sąsiadom zza ściany już od pierwszych godzin, kiedy ptak znalazł się w domu. Po drugie - przy stylu życia, jaki moja znajoma prowadziła (bardzo częste służbowe wyjazdy na kilka dni) - żywe stworzenie, którym trzeba się opiekować, stało się takim obciążeniem, że niestety, ale kolorowy "Łobuz" (tak go nazwała) musiał zostać bardzo szybko oddany...

Prezenty, które nie sprawiają nam przyjemności i mogą być źródłem dalszych problemów, często także finansowych, nazywane są przez francuzów "zatrutymi".



un cadeau empoisonné
niechciany prezent (dosł. zatruty prezent)



A Wy mieliście jakieś doświadczenie z „zatrutym prezentem”, lub przychodzą Wam do głowy jakieś historie? Podzielcie się nimi tutaj, lub w komentarzu pod postem na facebooku.


Jeśli macie ochotę poczytać nieco więcej na temat zwyczajów bożonarodzeniowych we Francji, lub chcecie poznać więcej świątecznych idiomów, to zapraszam do przeczytania poniższych postów :