środa, 13 grudnia 2017

Przygotowania do Bożego Narodzenia we francuskim domu



Jest już prawie połowa grudnia, a więc do Świąt zbliżamy się dużymi krokami. Zastanawiacie się, jak we Francji wyglądają przedświąteczne przygotowania? Zaglądnijcie do wpisu, a uchylę Wam rąbka tajemnicy.



Krzątaniana, bieganina, gorączkowo się zaczyna...


Tym zdaniem śmiało moglibyśmy zacząć opis do świątecznych przygotowań w Polsce, które w większości domów obracają się w prawdziwy maraton. Sprzątanie domu na błysk... Kupowanie niezbędnych składników na ulepienie całych tabunów uszek, pierogów i krokietów... Kilometry przemierzone po mieście w poszukiwaniu prezentów... Od stworzenia listy zadań do ich zrealizowania jest naprawdę długa droga.


Tak też wyglądały zawsze moje ostatnie tygodnie przed wigilią każdego roku, gdy byłam w Polsce. Wszystko trzeba było dokładnie obmyślić, aby czegoś przypadkiem nie przeoczyć i nie mieć potem poczucia, że czegoś się nie zdążyło zrobić. Nie byłam nigdy fanatyczką dwunastu potraw na stole, ale kilka stałych pozycji zawsze musiało być w wigilijnym repertuarze. Taki stałym elementem wieczoru był np. czerwony barszczyk, czy zupa grzybowa.


Ale gdy człowiek wyjeżdzą za granicę, to nagle okazuje się, że faktycznie punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia...


Mieszkam we Francji. Moja pierwsza francuska wigilia za 11 dni. I co? I nic. No właśnie. Co prawda choinka stoi już ubrana, a balkon jest pięknie przystrojony kolorowymi lampkami (o tym, kiedy francuzi ubierają swoje drzewko możecie przeczytać TUTAJ), to tak naprawdę nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Każdy dzień jest standardowy. Na razie mieszkamy z rodzicami mojego lubego, więc jest nas czwórka (+ trzy koty :D), ale nie było jeszcze nawet dyskusji na temat tego, kiedy zaczniemy robić generalne porządki. Nie było nawet choćby najmniejszej sugestii, że czas już zacząć przygotowywanie bożonarodzeniowych potraw. Co więcej... nie wiadomo nawet jeszcze, gdzie spędzimy święta! 


Francuzi, w przeciwieństwie do polaków, podchodzą raczej z większym dystansem do przedświątecznych przygotowań, nawet jeśli do wigilijnego stoły ma zasiąść niemała część famili. Oczywiście każda rodzina ma nieco inne tradycje, ale generalnie można śmiało powiedzieć, że w Polsce przygotowania do świąt są bardziej gorączkowe. 


Nie sugeruję oczywiście, że francuzi nie przywiązują żadnej wagi do świąt, bo to jest oczywiście nieprawda. Na razie skupiłam się na samych przygotowaniach we francuskim domu. Boże Narodzenie jest we Francji bardzo lubianym okresem, a co za tym idzie świetną okazją do spotkania się z rodziną i roskoszowania jedzeniem, ale o tym opowiem niedługo.


Przy okazji, skoro już mówimy o okresie świątecznych przygotowań, to czy pamiętacie, co znaczy, gdy Wam francuz powie, że ma chleb na desce do krojenia (TUTAJ)?



Ilu z Was, moi drodzy czytelnicy, spędza święta z francuskimi rodzinami ? Jakie są Wasze spostrzeżenia? Podzielcie się nimi!

Jeśli macie ochotę poczytać nieco więcej na temat zwyczajów bożonarodzeniowych we Francji, lub chcecie poznać więcej świątecznych idiomów, to zapraszam do przeczytania poniższych postów :