poniedziałek, 7 maja 2018

O nauce języka francuskiego i studiach filologicznych - wywiad z Marta Bargiel, autorką bloga Po francuskiej stronie


Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kogoś wyjątkowego. Osobę, która prowadzi fantastycznego bloga, a w swoich postach i filmikach przekazuje nie tylko wiedzę dotyczącą języka francuskiego, ale i również mnóstwo pozytywnej energii. Mowa tu o Marcie Bargiel, autorce Po francuskiej stronie. Zgodziła się to, bym przeprowadziła z nią wywiad i jeśli pokonujecie kręte korytarze języka Moliera, lub macie w planie studia na filologii romańskiej, to w lekturze dzisiejszego wpisu na pewno znajdziecie bardzo cenne rady od Marty. Zapraszam!


 

Francuski Notesik: Opowiedz coś o swojej stronie. Od kiedy ją prowadzisz i co Cię  zainspirowało do jej stworzenia.

Po francuskiej stronie: We wrześniu 2014 roku ruszyły pierwsze kursy językowe w mojej małej, wymarzonej szkole, w której godziłam obowiązki kierowniczki (jak pieszczotliwie nazwała mnie wtedy nasza sekretarka) i nauczycielki francuskiego. Szybko okazało się, że ta druga rola pochłania mnie zdecydowanie bardziej i między Gwiazdką a Nowym Rokiem założyłam bloga na blogspocie, który miał być dodatkową przestrzenią na zadania i ciekawe linki dla moich Uczniów: http://madamemulti.blogspot.com/. Podpięłam do niego szybko facebookową stronę i zaprosiłam kursantów do jej polubienia. Na chwilę zanim zostałam pierwszy raz mamą, zamarzyłam, by to miejsce przydało się też innym miłośnikom francuskiego. Szybka decyzja o zmianie nazwy, przeprowadzka na inną platformę blogową i tak już przechadzam się chwilę po francuskiej stronie, gdzie na liczniku pojawiła się niedawno zupełnie oszałamiająca dla mnie liczba 1500 kciuków w górę. Dla mnie to zupełnie niepojęte, ale z każdej z Czytelniczek i każdego z Czytelników cieszę się jak dziecko!



Francuski Notesik: Czym Twoja francuska strona różni się od innych tego typu stron?

Po francuskiej stronie: Jestem dumna z tego, że miejsc do skutecznej i radosnej nauki francuskiego w sieci przybywa. Kiedy ja zaczynałam się uczyć języków, idea facebooka dopiero leżakowała w głowie ojców założycieli... Bardzo zależy mi na tym, żeby po francuskiej stronie nie zabrakło nigdy materiałów do nauki wykorzystujących codzienny, w stu procentach autentyczny język, a nauce towarzyszyła dobra zabawa, bo absurdalne, zabawne, angażujące emocje sytuacje lepiej pozwalają utrwalić kawałki wiedzy. Zdaję sobie sprawę, że mogłabym więcej uwagi poświęcić Uczniom zupełnie początkującym, ale widzę, że stron pomagających w takich sytuacjach jest już dużo. Moją ulubioną grupą są osoby o średnim stopniu zaawansowania – lubię tworzyć dla nich moje lekkie lekcje czy filmy z praktycznym słownictwem. Nie mam serca do traktatów teoretycznych ani do wypisywania wyjątków z książek. Uważam, że to akurat każdy jest w stanie znaleźć i przeczytać sobie sam. Może przez to moje materiały są mniej akademickie i zdarzają mi się potknięcia, ale takie jest moje doświadczanie języka – trochę bardziej na serce niż na rozum. Jeśli dzięki mojej pracy komuś radośniej zapamięta się jakieś wyrażenie, to znaczy, że warto iść taką drogą.


Francuski Notesik: Dlaczego wybrałaś studia filologii romańskiej. Opowiedz swoją historię.

Po francuskiej stronie: Moja historia to historia setek mi podobnych ludzi – zaczęłam się uczyć francuskiego, bo tylko tak mogłam uniknąć w gimnazjum języka niemieckiego (nad czym dzisiaj częściowo ubolewam, bo obejrzałam niedawno serial Dark i muszę przyznać, że skubany niemiecki coś w sobie jednak ma). Miłosny piorun uderzył we mnie w liceum – choć nie utworzono grupy kontynuacyjnej i z przyjaciółmi z gimnazjum grzaliśmy tylną ławkę słuchając, jak debiutanci godzinami odmieniają avoir, wybrałam klasę z francuskim; wtedy też rodzice posłali mnie na dodatkowe zajęcia do absolutnie najwspanialszej nauczycielki na Ziemi i przepadłam! Jej anielska cierpliwość i fajne materiały sprawiły, że francuski zawrócił mi w głowie. Mogłam godzinami grzebać w słowniku, przeczytałam wtedy pierwszą powieść po francusku (Zahir Paula Coelho, co zrobić), zdecydowałam się na maturę rozszerzoną, a potem już poszło, choć na chwilę uwiodła mnie wizja studiowania polonistyki. Oparłam się jednak temu pragnieniu i zaopatrzona w indeks Wydziału Neofilologii rozpoczęłam studia na poznańskiej romanistyce. Ta historia żyje już swoim życiem na moim blogu we wpisach z serii #filologiabezściemy, którą bardzo pomogli mi stworzyć sympatycy mojej strony. Wszystkich ciekawych jak to się stało, że zaczęłam w Poznaniu, a skończyłam we Wrocławiu z kilkoma siwymi włosami i niespożytym apetytem na książki, jak wyglądają przedmioty na studiach i co to za straszny potwór ten blok nauczycielski, zapraszam do lektury! Pierwszy wpis z serii znajduje się pod tym linkiem:



Francuski Notesik: Czy znajomość francuskiego przydała Ci się kiedykolwiek w Polsce?

Po francuskiej stronie: Oczywiście! Nigdy nie zapomnę min pań, które przyjechały z Kanady na kontrolę w moim pierwszym miejscu pracy, kiedy płynnym francuskim zagaiłam grzecznościową rozmowę, albo ucieszonych turystów z Montpellier, którzy nie potrafili poradzić sobie ze swoim aparatem fotograficznym na Wawelu. Dzięki naszej rozmowie przywieźli sobie z tego wyjątkowego miejsca kilka swoich zdjęć. Te i inne spotkania nie zmieniły biegu historii, ale na pewno dodały mi pewności siebie i nakręciły na więcej. Myślę, że każde takie zdarzenie daje nam pozytywnego kopa w czasem leniwe językowo cztery litery!



Francuski Notesik: Czy, Twoim zdaniem, żeby nauczyć się biegle języka obcego,     trzeba studiować filologię?    

Po farncuskiej stronie: Powiem to z żalem, ale nie. Odradzałabym wręcz tym, których pragnieniem jest „po prostu” mówić biegle w wybranym języku, filologiczne studia w jego zakresie. Od zawsze i na zawsze twierdzę, że filologia to ogromna wartość dodana dla językowego doświadczenia, jednak narzędzia filologicznego podejścia do języka różnią się od tych, które są nam potrzebne do jego opanowania w praktyce. Wszystkim, których interesuje opanowanie żywej francuszczyzny polecam wyjazdy za granicę, Erasmusa, French Meetings, speed dating, konwersacje, zaangażowanie w tematyczne grupy w social mediach. Dopiero tych, którzy poczują, że do szczęścia potrzebne im rozbieranie zdań na części pierwsze, teoretyzowanie o literaturze i przyglądanie się wzajemnym wpływom filozofii i sztuki, zaprosiłabym na filologię. Nie ma tu ironii, szczęście można w tym odkryć, trzeba jednak to czuć. Takie jest moje zdanie. Ja jestem ze swojego wyboru ogromnie zadowolona, choć łyżką dziegciu w beczce miodu była zdecydowanie zbyt znikoma ilość zajęć praktycznych. Może kiedyś będzie pod tym względem lepiej?



Francuski Notesik: Jakie masz rady dla przyszłych studentów filologii?    


Po francuskiej stronie: Przekładu nad oryginał nie stawiać, gramatyki opisowej nie bagatelizować, na ćwiczenia i konsultacje chodzić, ze znajomymi imprezować, na studiach o pracę się postarać i propozycji wyjazdów nie odrzucać!



Francuski Notesik: Jako nauczyciel po filologii, powiedz jak wg Ciebie powinno się zacząć uczyć języka obcego?    

Po francuskiej stronie: Myślę, że najlepiej jest po prostu zacząć. Z przerażeniem widzę, jak wpadamy w pułapkę doskonałego przygotowania – „zacznę się uczyć, tylko kupię jeszcze ten słownik obrazkowy, bo może się przydać, a z Biedry książki szybko znikają, a jeszcze powinnam kupić sobie fiszki i może zaprenumerować jakieś pismo, a właściwie to jeszcze przydałoby się zasubskrybować jakiś kanał na YouTube...” nie tędy droga. Wystarczy zrobić coś! Ja zawsze polecam zacząć robić w języku obcym to, co już sprawia nam przyjemność – oglądać vlogi podróżnicze z napisami, słuchać muzyki, sprawdzić jak najczęściej używane w danej dziedzinie zwroty czy wyrażenia brzmią po francusku, angielsku czy włosku. Żyjemy w dziwnych, ale sprzyjających nauce czasach – bez ruszania się z łóżka jesteśmy w stanie przenieść się w inne realia po kablu od Internetu. Mój pradziadek, który sam nauczył się francuskiego, by wyjechać do pracy do Francji, chyba nie uwierzyłby w możliwości, jakimi teraz dysponujemy. Można się w nich zagubić, dlatego warto zacząć tu i teraz z tym, co się ma. Na początek zeszyt, fajna apka, słownik internetowy i książka do gramy – polecam Francuski w tłumaczeniach wydawnictwa Preston Publishing – wystarczą w zupełności.



Francuski Notesik: Czy jest możliwe nauczenie się języka obcego bez pomocy nauczyciela?

Po francuskiej stronie: Na pewno tak! Wiem, że po francuskiej stronie są ze mną osoby, które zdecydowały się pójść tą drogą w pojedynkę, to znaczy z różnych względów nie korzystają z usług lektora ani z kursów w szkołach językowych. Podziwiam ich siłę i determinację! Często kluczem do sukcesu jest wykształcenie solidnego nawyku i zwyczajne, uparte trzymanie się go. Nie chcę oczywiście powiedzieć, że w pracy z nauczycielem determinacja nie jest potrzebna, bo choćbyśmy zapłacili tysiące złotych, nikt się za nas nie nauczy. Czy warto zaprosić do nauki nauczyciela? To sprawa bardzo indywidualna. Wiem, że są ludzie, którzy nie potrafią inaczej, bo pod opieką lektora mają wrażenie nadzoru i są lepiej zmotywowani. Z mojej perspektywy niech będzie mi wolno powiedzieć, że ogromną przyjemność sprawia mi praca z uczniami, którzy już pierwsze początki mają za sobą – skupiamy się wtedy na rozruszaniu nabytych umiejętności i tchnięciu życia w teorię. I nagle okazuje się, że wyuczone słówka i zwroty naprawdę czemuś służą i można nimi poradzić sobie w bardzo konkretnych sytuacjach! Nie wiem czy jest w moim fachu coś, co lubię bardziej niż to, jak jaśnieje wtedy twarz mówiącego w obcym języku człowieka.



Francuski Notesik: Kiedy zacząć czytać książki w języku obcym? Jakie wybrać?    

Po francuskiej stronie: Myślę, że ten moment dla każdego przychodzi w innym czasie. Ja porwałam się na czytanie chyba ciut za wcześnie, bo pamiętam, że dyskomfort sprawiała mi konieczność sprawdzania co piątego słówka w słowniku, zapisywania go w zeszycie i powrót do lektury. Z drugiej strony było tak: jedna, druga, trzecia książka i ten dyskomfort minął. Lubię takie obrazowe spojrzenie na mózg jak sitko, które w miarę przyswajania nowych konstrukcji zagęszcza sieć żyłek, tak, że coraz mniej treści przezeń przelatuje, a coraz więcej się na nim zatrzymuje. Zachęcałabym do kontaktu z tekstami i książkami, ale nie rzucałabym się od razu na prozę Houellebecqua, tylko zaczęła od prostszych rzeczy. Może jakieś lektury uproszczone, może bajki dla dzieci, może artykuły z opcją odsłuchu albo wiadomości w uproszczonym francuskim?



Francuski Notesik: Jak podtrzymywać znajomość języka, jeśli się go przez dłuższy czas nie używa?

Po francuskiej stronie: To niezwykle trudne i nie zawsze się udaje – dowodem tego niech będą ruiny mojego hiszpańskiego... Bardzo chciałam i nadal chcę poskładać go z powrotem w głowie, ale chwilowo brakuje mi nawet tego kwadransa dziennie. W podtrzymaniu językowego żaru na pewno pomaga solidna porcja słuchania (radio, podcasty, YouTube, dziennik telewizyjny...), bo nawet taki bierny kontakt zagęszcza nasze mózgowe sitko. Dodatkowo warto przełamać wstyd i gadać do siebie. Ja uwielbiam to robić w aucie! Podsumowuję w ten sposób dzień, planuję co powiem zaraz na spotkaniu albo co przygotuję na następne zajęcia. Zmuszam się wtedy do szukania słówek, które umilają mi przejazd przez zakorkowane centrum miasta. I może warto mimo wszystko poszukać sobie okazji do sporadycznego, niedoskonałego, ale jednak używania tego zaniedbanego angielskiego czy francuskiego? Mój hiszpański dopomina się o jakieś konwersacje albo nagrywanie krótkich wypowiedzi na dyktafon. Chyba mu to obiecam!


 Francuski Notesik: Dziękuję Ci pięknie za te cenne rady!




A Wy moi kochani czytelnicy, jeśli lubicie wywiady, dzięki którym możecie być może w nieco inny sposób spojrzeć na cały proces nauki języka, to śledźcie Francuski Notesik, bo niejedna fantastyczna osoba pojawi się tutaj ze swoimi przemyśleniami!

Pamiętacie Olka Sikorskiego - gimnazjalistę, który uczy się 6 języków obcych?
Wywiad z nim znajdziecie TUTAJ